Ładowanie strony...

Hiszpańska życzliwość

Czas w Hiszpanii płynie inaczej
Pierwsze, co przychodziło mi na myśl o Hiszpanii to słońce, fiesta i siesta, no i kuchnia hiszpańska. Fakt, dzięki klimatowi na pewno jest łatwiej odczuć radość życia, podsycać ją doskonałej jakości lokalną kuchnią oraz wyśmienitym winem. [DEFAULT_OUTPUT] – wstaje się później, kładzie się później, a słynna hiszpańska natura to nie mit. Afirmacja życia przez Hiszpanów przejawia się praktycznie w każdej dziedzinie, dla mnie najbardziej zauważalna jest jednak szeroko pojęta życzliwość.
Kiedy pierwszy raz postanowiłam skorzystać z autobusu w Walencji, miałam problem ze znalezieniem właściwego przystanku i postanowiłam spytać o drogę napotkaną kobietę. Nie tylko powiedziała mi, gdzie mam wsiąść, ale powiedziała też gdzie wysiąść i dodatkowo wdała się ze mną w pogawędkę o moim pobycie. I tacy właśnie są Hiszpanie – przynajmniej ci, na których trafiam – skorzy do pomocy i otwarci na drugiego człowieka. Już nie dziwi mnie, że wsiadając do autobusu pasażer wita się z kierowcą, a ekspedientki w sklepie zwracają się do klientów per cariño (kochany) czy guapa (piękna).
To te drobne, z pozoru mało istotne słowa i gesty sprawiają, że ten naród jest tak ujmujący.
Dostosowanie przestrzeni Walencji do każdego jej użytkownika
Hiszpańska życzliwość to także dostosowanie przestrzeni publicznej do każdego jej użytkownika. W centrum Walencji jest ogromny park, będący mekką dla ludzi różnego pokroju. Sportowcy znajdą tu siłownie na świeżym powietrzu, dzieci place zabaw, a wszyscy inni zielony teren do spacerów i spotkań z przyjaciółmi. Ciekawostką jest fakt, że Jardin del Turia to wynik dialogu społecznego. Gdy w latach 60. ubiegłego stulecia zmieniono bieg rzeki Turii, pozostałość po korycie miała być zagospodarowana jako arteria komunikacyjna, postanowiono jednak spytać o zdanie mieszkańców. Ci wyrazili chęć, by w centrum miasta było więcej terenów zielonych. Tak powstał ten będący ewenementem na skalę światową park.
 

Walencja ma rozbudowaną sieć ścieżek rowerowych
Na uwagę zasługuje również fakt, że rozbudowana sieć ścieżek rowerowych pozwala na komfortowe poruszanie się po mieście bez konieczności korzystania z jezdni czy chodnika.

Życzliwość dla osób niepełnosprawnych
Gdy mowa o udogodnieniach dla mieszkańców, nie sposób nie wspomnieć również o rozwiązaniach umożliwiających ludziom niepełnosprawnym jak największą samodzielność. Nie spotkałam jeszcze w Walencji chodnika, który przy przejściu dla pieszych nie byłby obniżony do poziomu jezdni, a także wyposażony w płyty ostrzegające dla osób niewidomych. Bardzo często na ulicy widuje się kogoś czy to z białą laską czy na wózku inwalidzkim bez asysty, gdyż wyżej wspomniane udogodnienia (a także inne, takie jak podjazdy dla wózków w autobusach czy rampy przy schodach) pozwalają na komfortowe poruszanie się po mieście.

Artykuł Hiszpańska życzliwość pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku

Wielkanoc po Hiszpańsku

Latające talerze, fajerwerki do rana, kolorowe procesje…
To nie opis karnawału w Rio tylko świąt wielkanocnych w Walencji. Ale od początku.

Gdy poznaliśmy termin naszego wylotu do Hiszpanii stało się jasne że święta spędzimy nie w rodzinnym gronie ale w towarzystwie osób obok których parę tygodni wcześniej na ulicy przeszlibyśmy obojętnie.
Przed naszym wylotem na lekcjach hiszpańskiego Maylen znalazła czas, żeby nam opowiedzieć, czym różnią się święta tutaj od tych, które tak dobrze znamy. Myślę, że tak naprawdę żaden z nas nie wyobrażał sobie, że tak ważne dla wielu osób dni mogą obyć się bez święconki, króliczków wielkanocnych, czy sałatki jarzynowej.
Co jak co ale sałatka musi być!
W niedzielny poranek zasiedliśmy więc wspólnie do stołu przy chorizo, hiszpańskich serach, ale też oczywiście jajkach na twardo z majonezem i sałatką jarzynową  Potem wspólnie spędziliśmy resztę dnia na plaży skąd obserwowaliśmy jak bardzo różnimy się od Hiszpanów w podejściu do niektórych spraw.
Kolorowe procesje w Walencji
To co nam się jako pierwsze rzuciło w oczy to olbrzymie i kolorowe procesje ciągnące się ulicami miasta. Ludzie poprzebierani w stroje które jednoznacznie skojarzyły nam się z… ku klux klanem nieśli różnego rodzaju platformy na których przedstawione były sceny z drogi krzyżowej.
Licznie zgromadzeni ludzie mogli słuchać muzyki na żywo granej przez orkiestry uczestniczące w procesjach.
Fiesta na Wielkanoc
W nocy z soboty na niedziele uczestniczyliśmy w wielkiej fieście z okazji świąt Wielkiej Nocy. Fajerwerki strzelały dosłownie wszędzie, pod nogami, nad naszymi głowami. Uzupełniały to trzaskające talerze. Hiszpanie mają zwyczaj wyrzucać swoją zastawę przez okna Nie zabrakło Polskich akcentów – oprócz latających talerzy trzeba było uważać, żeby nie dać się zmoczyć, cóż w Walencji Śmigus Dyngus przyszedł dwa dni wcześniej

Artykuł Wielkanoc po Hiszpańsku pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku

Mestalla „od kuchni” – czyli futbol po hiszpańsku :)

Pięć dni pracować masz‚ mówi Biblia. Dzień siódmy jest dla Pana‚ Boga Twego. A szósty na futbol
powiedział kiedyś angielski pisarz Anthony Burgess. No i rzeczywiście, pracujemy 4 dni, jeden poświęcamy na naukę w szkole. Do kościoła nie chodzę. A przede wszystkim nie wyobrażam sobie mojego życia bez piłki nożnej. Po ‘przymusowej’ rozłące z Wisłą nie miałem wyboru – trzeba odwiedzić Estadio Mestalla, mekkę tutejszych kibiców.

Valencia vs. Celta Vigo
Pierwszy mecz, na jakim byliśmy, było to spotkanie Valencii z Celtą Vigo. Bilety można kupić w dwóch miejscach:      w centrum na Placa de l’Ajuntament w oficjalnym sklepie Valencii, który robi ogromne wrażenie i oczywiście na Mestalla. Cena jest bardzo przyzwoita: 10 euro za La Lige Panie w sklepie bardzo pomocne i co ważne, mówią po angielsku. I oto nadszedł upragniony czas, dzień meczu. Stadion jest przy stacji metra Aragon. Po drodze mijamy cervezzerie, gdzie nie wypadało nam nie wstąpić na jedno małe piwko. Zaczyna zbierać się coraz więcej ludzi.

Wejście na stadion
Na stadion wchodzimy bez problemu, o ile wejście 60 metrów do góry nie jest dla kogoś wyzwaniem

Valencia vs. Real Sociedad
Robi ogromne wrażenie, kolos na jakim jeszcze nie byłem, może pomieścić 55 tysięcy ludzi. Mimo swojego wieku (wybudowany w 1923 roku, potem rozbudowywany), sprawia wrażenie zadbanego. Czas na kupienie coli i słonecznika, parę pamiątkowych zdjęć i zaczynamy

Valencia vs. Sevilla
Z nietypowych zjawisk, które nas mocno zdziwiły, to na pewno ludzie w koszulkach klubowych z całej Hiszpanii, zaczynając na Realu i Barcelonie a kończąc na… Levante – lokalnym rywalu Valencii. W składzie gospodarzy gra paru niezłych piłkarzy, przede wszystkim Simone Zaza, Munir czy kontuzjowany tego dnia Nani.
Samego meczu nie będę opisywał, Nietoperze wygrały 3:2 po bardzo zaciętej walce do samego końca, a my zadowoleni wróciliśmy do swoich domów, od których Mestalla leży 15 minut piechotą. W międzyczasie byłem jeszcze na 2 meczach: z Sevillą (tutaj bilet kosztował 15 euro, a mecz bardzo rozczarował) i z Realem Sociedad (cena normalna – 10 eurasi i świetna 2 połowa), przed nami jeszcze Osansuna i Villareal.
Jeżeli ktoś miałby wątpliwości, czy warto się wybrać na mecz, to nie ma nad czym zastanawiać. Valencia jako zespół ze środka tabeli prezentuje poziom, któremu nasza liga jeszcze długo nie dorówna.
 

Artykuł Mestalla „od kuchni” – czyli futbol po hiszpańsku :) pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku

Pomysł na niedzielę w Walencji

Pierwszy prawdziwie słoneczny dzień postanowiliśmy spędzić nad jeziorem Albufera. Po leniwym śniadaniu udaliśmy się w stronę historycznego centrum Walencji, żeby znaleźć autobus linii 25, mający zawieźć nas do miejscowości El Palmar, położonej tuż przy jeziorze.
Targ rozmaitości
Pogoda dopisywała, więc przespacerowaliśmy się jeszcze po starym mieście i odkryliśmy Eldorado każdego poszukiwacza osobliwości – pchli targ ciągnący się arteriami miasta. Można tu znaleźć właściwie wszystko, markowe obuwie o podejrzanej proweniencji, zalew chińskiej elektroniki, biżuterię, ubrania, a także coś dla kolekcjonerów: monety, znaczki i karty z piłkarzami.

Kiedy już nasyciliśmy oczy tą różnorodnością, ruszyliśmy w stronę faktycznego celu naszej niedzielnej wycieczki. Po kilku konsultacjach z GPS-em udało nam się znaleźć właściwy przystanek i chwilę później jechaliśmy w stronę Albufery.
Zaskakująca zmiana planów
Po przejechaniu całej długości trasy zorientowaliśmy się, że linia 25 kursuje z Walencji w dwóch kierunkach: El Perellonet i El Palmar, z czego tylko to drugie jest położone nad jeziorem.
 

Poczekaliśmy więc na autobus powrotny i z racji dość późnej już godziny wróciliśmy do miasta. Pogoda wciąż skłaniała do spaceru, więc wysiedliśmy wcześniej i weszliśmy na teren Jardín del Turia – ciągnącego się na 9 kilometrów parku utworzonego w starym korycie rzeki Turii.
 

Okazało się, że odbywa się tam Mostra de Vins i Aliments de la Comunitat Valenciana – wystawa win i produktów z regionu Walencji.

 
Nowe znajomości
Sądząc po panującej atmosferze, impreza była udana. Uczestnicy zabawy byli otwarci, chętnie nawiązywali rozmowę i pozowali do zdjęć.
 

 

 
Poznaliśmy grupę sympatycznych Włochów, którym udzielił się nastrój. Mieszanką języków francuskiego i hiszpańskiego entuzjastycznie zachęcali nas do spróbowania lokalnych przysmaków, sami zaś poczęstowali nas czekoladą i cavą.

Artykuł Pomysł na niedzielę w Walencji pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku

Port w Walencji oraz jakie skarby można kupić prosto od rybaków

Jak funkcjonuje Port w Walencji
18 kwietnia wybraliśmy się do portu w poszukiwaniu świeżych ryb. Razem z Magdą – koleżanką z grupy i Ricardo – naszym nauczycielem, spotkaliśmy się w umówionym miejscu, nieopodal portu.
Mieliśmy dwie sprzeczne informacje.
Jedna mówiła, że nie da się kupić ryb bezpośrednio od rybaków i trzeba iść do portowego sklepu, gdzie rybacy oddają swoje zdobycze. To nam średnio pasowało, bo tak kupować to można wszędzie. Chcieliśmy towar prosto od dilera, bez pośredników.
Drugie źródło twierdziło, że około godziny 16.00 do portu przybijają kutry rybackie ze świeżym połowem i wtedy można od nich nabyć to, co chcemy.

Jak zdobyć najświeższe ryby i owoce morza
Okazało się, że obie informacje mają coś wspólnego z prawdą. Najpierw trafiliśmy na otwarte drzwi hangaru, gdzie stały przywiezione na wózku plastikowe skrzynie z rybami i owocami morza. Niestety, nie można było ich kupić. Towar przeznaczony był na aukcję w pomieszczeniu obok. Udało nam się wejść do środka i podglądnąć licytację ale już po chwili grzecznie nas wyproszono. Zrozumieliśmy, że licytacja jest prywatna i trzeba mieć zaproszenie. Z tego co wiem, osobami licytującymi byli właściciele pobliskich restauracji, a towar sprzedawany był hurtowo w dużych ilościach.

Udane zakupy na targu ryb i owoców morza
Wyszliśmy i zaczęliśmy się rozglądać, czy może jest jeszcze inne miejsce sprzedaży.
Niedaleko od nas widać było grupkę ludzi, a kiedy podeszliśmy bliżej, okazało się, że to właśnie tu możemy zakupić nasze ryby. Początkowo miałem zamiar kupić 2, może 3 sztuki. Jednak rybacy nie sprzedawali ani na sztuki, ani na kilogramy. Ryby były podzielone według nieznanego mi wzoru, na kupki. Wskazane porcje kosztowały 5 euro za każdą. Razem z Magdą wybraliśmy jedną na spółkę. Rybki ważyły około 1,5 kg. W tym było 5 naszych i 3 inne, które dostaliśmy od Ricarda.
Ricardo jest naprawdę w porządku. Wcześniej tego samego dnia mieliśmy z nim zajęcia z hiszpańskiego, oprowadził nas też po mieście, a kiedy wspomnieliśmy, że popołudniu chcemy iść do portu, zaoferował swoją pomoc w komunikacji z rybakami.

Najświeższe ryby w Walencji i jak je przygotować
To, co udało nam się upolować to Caballa, Jurel, Pajel i Sargo – jeśli dobrze rozszyfrowałem, są to hiszpańskie nazwy dla makreli, ostroboka pospolitego, pagrusa różowego i sargusa.
Po powrocie z portu musieliśmy wypatroszyć i umyć nasze łupy, następnie zabraliśmy się do ich obróbki cieplnej.
Dwie pierwsze rybki mieliśmy tylko po sztuce i zdecydowaliśmy się przyrządzić je zgodnie z radą rybaków, czyli obtoczyliśmy je w mące i usmażyliśmy na oleju.
Z pięcioma kolejnymi rybami także postąpiliśmy wedle zaleceń i upiekliśmy je w piekarniku w 170°C / 20′ z dodatkiem soli, pieprzu i cytryny.
     

Dzień był naprawdę super. Nigdy wcześniej nie kupowałem ani nie jadłem świeższych ryb.
Polecam wszystkim.
 
Artykuł Port w Walencji oraz jakie skarby można kupić prosto od rybaków pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku

Uczestnicy III edycji GPH zwiedzają Walencję – fotogaleria

Poza nauką języka hiszpańskiego oraz poznawaniem kuchni regionu Walencji w czasie warsztatów kulinarnych i praktyk w restauracjach, nasi uczestnicy mieli okazję do zwiedzenia głównych atrakcji turystycznych i ciekawych miejsc w tym pięknym mieście. Zapraszamy do obejrzenia krótkiej relacji fotograficznej.
Galeria zdjęć ze zwiedzania Walencji

Artykuł Uczestnicy III edycji GPH zwiedzają Walencję – fotogaleria pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku

Warsztaty kuchni hiszpańskiej – fotogaleria

Warsztaty kuchni hiszpańskiej
Były częścią programu szkolenia uczestników III edycji „Gotuj po hiszpańsku” w trakcie ich pobytu w Walencji.  Mogli oni poznać techniki stosowane w kuchni hiszpańskiej i dowiedzieć się, jak przygotowywać dania typowe dla kuchni regionu Walencji. Zobacz, jak radzili sobie w kuchni Bożena, Dominika, Mariusz, Mateusz, Simon, Mariusz, Sebastian, Rafał i Piotr.
Poniżej galeria zdjęć, na których można zobaczyć, jak wyglądały warsztaty kulinarne związane z kuchnią hiszpańską, w których brali udział nasi uczestnicy.

Artykuł Warsztaty kuchni hiszpańskiej – fotogaleria pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku

La Lonja Del Pescado – czyli gdzie można kupić ryby i owoce morza prosto od rybaków

Gdzie można kupić najświeższe ryby i owoce morza
Podczas zwiedzania pięknej Walencji, w której jest wiele zabytków i miejsc wartych zobaczenia, polecam La Lonja Del Pescado, czyli targ rybny. Targ ten jest miejscem mało znanym turystom. Najczęściej odwiedzają go właściciele restauracji i barów oraz lokalni mieszkańcy, aby zaopatrzyć się w najświeższe ryby i owoce morza w całym mieście.
 


 
Targ ten znajduje się przy Bar Cantina La Lonja de Pescado oraz Moll de Ponent i jest czynny w dni robocze o godzinie 16. Oczywiście przy złych warunkach atmosferycznych może się zdarzyć tak, że rybacy nie wypłyną w morze i będzie nieczynne. Ryby i owoce morza sprzedawane są bezpośrednio z rybackich statków oraz w hangarze obok portu. Sprzedażą zajmują się rybacy oraz ludzie przez nich wynajęci. Ceny tych produktów są dużo niższe niż w marketach i innych miejscach, a ich jakość o wiele wyższa. Co ciekawsze, nie są one sprzedawane na wagę, tylko na sztuki lub „plato” czyli talerz i co za tym idzie, czym hojniejszy i milszy sprzedawca, tym lepszego zakupu dokonamy. Uważam, że jeżeli ktoś lubi „pescados i mariscos”, to jest to miejsce, które powinien na pewno odwiedzić, do czego serdecznie namawiam. Po zrobieniu zakupów „Que aproveche„.
Teraz aby potwierdzić moje słowa i zachęcić do odwiedzenia tego miejsca, wrzucam kilka zdjęć, które zrobiłem podczas wizyty w Lonja Del Pescado.

Artykuł La Lonja Del Pescado – czyli gdzie można kupić ryby i owoce morza prosto od rybaków pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku

Cervezas de Valencia czyli piwo w Walencji

W poszukiwaniu dobrego piwa w Walencji
Przyjeżdżając do Walencji nie miałem zbyt wielkich oczekiwań co do jakości piwa. Nie piszę tu oczywiście o piwach koncernowych, co do których niskiej jakości miałem pewność (choć i tak chyba są lepszej jakości niż „koncerniaki” z naszego rodzimego podwórka). Oczywiście sprawdziłem na internecie, co i gdzie mogę odwiedzić. Jest tu tak naprawdę jeden bar z minibrowarem i jeden browar rzemieślniczy oraz kilka barów firmowanych przez zagraniczne, znane ze swojej jakości browary.
Oczywiście jest też kilka sklepów, jednak patrząc na wielkość miasta, niezbyt wiele.
Kilka słów o istocie piwa rzemieślniczego
Zacznijmy może od tego, czym jest piwo rzemieślnicze, bo myślę, że nie każdy miał przyjemność je spożywać.
Większość światowej produkcji piwa realizowana jest w koncernach i jest dostosowywana do jak największej ilości odbiorców, czyli moim zdaniem pozbawiana smaku, tak aby smakowało „wszystkim”. Jednak niewielka grupa pasjonatów piwa (w tym momencie już nie tak mała) wiedziała, iż pragnie czego innego. I tak właśnie zrodził się pomysł uwarzenia czegoś lepszego. W małych browarach produkuje się piwo lepszej jakości, używając składników najwyższej klasy, które smakiem zdecydowanie różni się od piw z dużych zakładów produkcyjnych.
Ale wracając do tematu dobrego piwa w Walencji…
Ciekawe piwiarnie w Walencji
W mojej ocenie najciekawszym barem jest „Birra&Blues”. Sami o sobie mówią: „Mamy dwie pasje: dobre piwo i dobra muzyka. Dlaczego nie mielibyśmy stworzyć miejsca, które łączy oba te typy sztuki”. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie odwiedził tego  miejsca i nie skosztował piwa. Spróbowałem dwóch piw z tego malutkiego browaru:
IPA BLUES – Jak na ten styl troszkę mało nachmielone, ale całkiem przyjemne. Użyto 6 rodzajów chmielu i 3 słodów, jednak barman w barze nie orientował się dokładnie, jakich.
DOBLE IPA – użyto w nim 3 hiszpańskich chmieli i powiem szczerze, iż chmielu nie pożałowali.
 

Drugim pubem, który odwiedziłem, był Tyris on Tap. Piwa, które tam spróbowałem przeszły moje najśmielsze oczekiwania.
Po prostu się w nich zakochałem i musiałem spróbować jak największej ilości gatunków produkowanych przez ten miejscowy browar. Nie będę wymieniał wszystkich i opiszę tylko dwa, które najbardziej przypadły mi do gustu.
VIPA – English IPA – Przepyszne piwo o bogatym aromacie chmielu, ale również kwiatów i cytrusów. Smak powala na kolana.
AU YEAH! – APA – Perfekcyjne połączenie słodów i lekkiej kwasoty cytryn osiagniętych poprzez użycie słodu karmelowego, jak i amerykańskiego chmielu Cascade.

Ciekawym rozwiązaniem w mieście, które ilościa pubów z dobrym piwem nie grzeszy, jest otwarcie tzw. barów partnerskich, czyli pubów otwartych pod szyldem znanego światowego browaru. Można się w nich napić nie tylko produkcji danego browaru, ale również produkcji wielu Hiszpańskich browarów. W Walencji znalazłem dwa takie bary:
THE MARKET CERVEZA ARTESANA – jest to bar sygnowany przez szkocki BrewDog

OLHÖPS CRAFT BEER HOUSE – Ten bar już nazwą nawiązuje do „patrona”, którym jest Olhops.
W sklepach da się kupić nawet polskie piwa, jednak wybór jest niewielki, a oznaczone zostały jako piwa z Wielkiej Brytanii.
Podsumowując, w Walencji z piwem nie jest tak źle, ale zawsze mogłoby być lepiej.
Artykuł Cervezas de Valencia czyli piwo w Walencji pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku

Spotkanie z przyszłością – Ciudad de las Artes y las Ciencias

Dzielnica przyszłości
Ciudad de las Artes y las Ciencias, czyli Miasto Sztuki i Nauki jest jedną z głównych atrakcji Walencji, zachwyca swoją monumentalnością i harmonią kształtów z wodą oraz światłem. Spacerując wokół budynków można odnieść wrażenie, jakby weszło się do osobnego, futurystycznego miasta, zapewne z tego powodu nazywane jest „dzielnicą przyszłości”.
Kompleks został zaprojektowany przez architekta Santiago Calatrava (znanego m. in. z dworca kolejowego Lisboa Oriente i renowacji Stadionu Olimpijskiego w Atenach) we współpracy z Felixem Candela. Budowę (która pochłonęła 1,2 miliarda Euro) rozpoczęto w 1996 roku, a ostateczną formę uzyskała w 2006 roku. Kompleks usytuowany jest w dawnym korycie rzeki Turia i rozpościera się na obszarze 350 000 m².
Na jego terenie podziwiać możemy:
L’Hemisfèric – planetarium, kino IMAX, wśród atrakcji jest również spektakl laserowy

 
 
 
 
 
 
 
L’Oceanogràfic – oceanarium prezentujące 13 ekosystemów światowych mórz wraz z delfinarium i wyspą lwów morskich

 
 
 
 
 
 
 
El Museu de les Ciències Príncipe Felipe – interaktywne muzeum nauki

 
 
 
 
 
 
 
El Palau de les Arts Reina Sofía – służące jako przestrzeń koncertowo-teatralna oraz opera

 
 
 
 
 
 
 
L’Umbracle – ogromny parking z ogólnodostępnym ogrodem

 
 
 
 
 
 
 
Bilety wstępu do poszczególnych obiektów można zakupić przez oficjalną stronę internetową: https://tickets.cac.es/ lub bezpośrednio w kasach.
Artykuł Spotkanie z przyszłością – Ciudad de las Artes y las Ciencias pochodzi z serwisu Kuchnia hiszpańska – przepisy "Gotuj po hiszpańsku".
Source: blog gotuj po hiszpańsku